Czytelnia Akcji Katolickiej w Polsce

Ks. Józef R. Maj

Męczennik za prawdę o Katyniu

Dnia 6 kwietnia 2011 r. minęło 66 lat od aresztowania na terenie Słowacji Jánosa Esterházyego przez oddział sowieckiego NKWD. Jest to postać ze wszech miar godna, by pamięć o niej była kultywowana nie tylko na Węgrzech, na Słowacji i na Morawach, ale także w Polsce. Jego 12 lat ciężkiej „drogi krzyżowej” w sowieckich łagrach i komunistycznych więzieniach, drogi zakończonej męczeńską śmiercią, nie może być wytarte z pamięci narodów Europy Środkowej. O ile pamięć o dokonaniach politycznych Esterházyego jest ciągle pogłębiana, to pamięć o tym, że źródłem siły jego woli i światła jego umysłu było życie wiarą, wyrosłą z Ewangelii Chrystusowej, trzeba ożywić wśród współczesnych katolików.

Jego naturą chrześcijaństwo

Hrabia János Esterházy urodził się 14 marca 1901 r. na Słowacji, w miejscowości, która nosi węgierską nazwę Nyitraújlak, słowacką zaś – Velk'ké Zalužie. Ojcem jego był János Esterházy, a matką hrabianka Elżbieta Tarnowska, córka sławnego rektora Uniwersytetu Krakowskiego – Stanisława Tarnowskiego.W 1924 r. Esterházy poślubił hrabiankę Livię Serényi, z którą miał dwoje dzieci: Jánosa i Alice, żyjących do dziś.
Od młodych lat interesowało go życie społeczne, któremu z biegiem czasu oddawał się coraz pełniej. W 1932 r. został przewodniczącym Krajowej Partii Chrześcijańsko-społecznęj i z jej szeregów został wybrany na posła rejonu Koszyc do praskiego parlamentu. Ta okoliczność pozwalała mu przenosić na teren życia publicznego, istniejący w nim jak gdyby w sposób naturalny, chrześcijański system wartości.
Jego przekonania osobiste, ugruntowane przez studium katolickiej nauki społecznej, skłoniły go m.in. do postulowania jak najszerszej autonomii dla Słowacji, obrony praw mniejszości węgierskiej w Czechosłowacji, a gdy wśród podburzanych podstępnie przez służby niemieckie obywateli słowackich doszło do poważnych napięć społecznych, wzywał do pokoju społecznego i nieulegania przeciwnym temu inspiracjom.
Wektorem zasadniczym było dla niego w tym zakresie dążenie do kompromisu między Węgrami a Słowakami. Gdy przekazano rejon Koszyc Węgrom, bez wahania został na Słowacji i oficjalnie zwracał się do rządu węgierskiego o respektowanie praw należnych Słowakom żyjącym na tym terenie

W roku 1938, dostrzegając groźne skutki niemieckiej koncepcji „Mitteleuropa”, przeprowadził osobiście, subtelnie i wytrwale, rozmowy dyplomatyczne z Węgrami, Polakami, Serbami i Włochami na temat jednoczenia narodów Europy Środkowej.
Są podstawy do mniemania, że rozmowy te były przeprowadzone po ustaleniach z władzami Czechosłowacji i środowiskiem politycznym Austrii związanym z domem Esterházych.
Odwaga osobista w życiu publicznym towarzyszyła Esterházyemu nieustannie, ale szczególnym jej przejawem przed II wojną światową było oficjalne postawienie przezeń, jako obywatela Czechosłowacji, zarzutu własnemu rządowi, rządowi Beneša, że swą postawą przygotowuje przedpole dla sowietyzacji całej Europy Środkowo-wschodniej.

Z konsekwencją i odwagą

Czas II wojny światowej to czas ujawnienia się pełni heroizmu moralnego Esterházyego. W 1939 r. zostaje jedynym przedstawicielem mniejszości węgierskiej w parlamencie słowackim. Już w chwili wybuchu II wojny światowej publicznie podkreśla konieczność słuchania głosu własnego sumienia w tym momencie dziejów. W imieniu własnym i całego środowiska politycznego, które jakże godnie reprezentuje, publicznie domaga się uszanowania praw Węgrów na Słowacji i zdecydowanie odcina od ideologii narodowo-socjalistycznej oraz praktyki politycznej tej formacji.
Nie szczędzi sił, by dopomóc osobom z opozycji antyhitlerowskiej, zarówno z Polski, Czech, Słowacji, jak i Węgier, przedostać się na Zachód. Jako jedyny poseł parlamentu publicznie sprzeciwia się polityce nazistowskiej, protestuje przeciw eksterminacji Żydów, krytykuje istnienie obozów koncentracyjnych oraz eksterminację narodów Europy Środkowej przez oba systemy totalitarne, narodowy socjalizm i komunizm. Zarówno w okresie międzywojennym, jak i podczas II wojny światowej stanowisko swe uzasadnia normami moralnymi katolicyzmu.

We wszystkich publikacjach o Esterházym podkreśla się, że był jedynym głosem sumienia w rzeczywistości politycznej Słowacji podczas II wojny światowej.
Był też jedynym politykiem formatu międzynarodowego, który potępił sowiecką zbrodnię katyńską wobec Polaków jako niezgodną z prawem międzynarodowym i nazwał ją jednoznacznie ludobójstwem. Nie lękał się mówić publicznie i propagować w międzynarodowym środowisku politycznym tej prawdy.

Był bardzo niewygodnym przeciwnikiem władz słowackich z okresu nazizmu ze względu na godną podziwu, klarowną postawę moralną w życiu publicznym, znaną powszechnie na Słowacji i na Węgrzech. Nie przeszkodziło to jednak w pozbawieniu go mandatu i immunitetu poselskiego na Słowacji.
Rodzina i przyjaciele zachęcali go, by w tej sytuacji opuścił Słowację i wyemigrował na Zachód. Mógł to uczynić bez większych kłopotów ze względu na swe koneksje rodzinne, ale dokonał innego wyboru: został ze swoim ludem ze względu na poczucie wierności i odpowiedzialności.
Od 15 października 1944 r. zaczął się skutecznie ukrywać przed nazistami. Opuścił swą kryjówkę w Bratysławie 6 kwietnia 1945 r. po przejściu frontu sowieckiego i niemal natychmiast został aresztowany przez patrol sowiecki.

Niezręcznie było nowej władzy sądzić Esterházyego na Słowacji, gdzie cieszył się ogromnym autorytetem. Władze sowieckie zwolniły go więc z aresztu 18 kwietnia ze wskazaniem, by oddał się do dyspozycji nowym władzom czechosłowackim. Zgodnie z tym poleceniem, 20 kwietnia 1945 r. złożył wizytę w Pradze pełnomocnikowi ministra ds. wewnętrznych dr. Gustavowi Husakowi, a ten we własnym gabinecie zaaresztował go i wydał bratysławskiej komendanturze NKWD.
Po barbarzyńskich przesłuchaniach 29 czerwca 1945 r. NKWD wywiozło Esterházyego do Moskwy wraz z innymi dziesięcioma słowackimi przywódcami politycznymi, umieszczając ich w więzieniu na Łubiance. Po haniebnym procesie władze ZSRR skazały go na 10 lat przymusowej pracy. Oskarżony został o dwie sprawy: spisek przeciw Związkowi Radzieckiemu i „przypisywanie władzom radzieckim przeprowadzonych przez Niemców w nieludzki sposób egzekucji na polskich oficerach”.
Katorgę rozpoczął 27 lipca 1946 r. w obozie pracy nienazwanym, ale położonym obok miejscowości Kniaź-Pogost na terenie Republiki Korni, potem przebywał w Rokpoście za kołem podbiegunowym. 7 marca 1948 r., już jako człowieka ciężko chorego na gruźlicę płuc, umieszczono go w „obozie szpitalnym” w Sanogrodzie Protoku.

Wierny do końca

W tym samym czasie (w roku 1947) słowacki sąd skazał Esterházyego zaocznie jako zbiega (SIC!) na karę śmierci. Komunistyczne władze czechosłowackie zwróciły się do władz Związku Radzieckiego o jego ekstradycję celem dokonania wyroku. 15 lutego 1949 r. Klement Gottwald zamienił mu karę śmierci na dożywotnie więzienie.
Odtąd Esterházy tułał się po różnych więzieniach i szpitalach więziennych Czechosłowacji. Umierał ze świadomie dopuszczonego przez władze komunistyczne wycieńczenia głodem i zimnem 8 marca 1957 r. w więzieniu w Mirovie na Morawach.
Zarówno w opinii współwięźniów, jak i rodziny, umierał w świętości. Ciało jego zostało spalone. Władze czechosłowackie i obecne władze Czech podania o wydanie prochów niezmiennie odrzucają.
W 50. rocznicę śmierci, w 2007 r., dzięki staraniom min. Karela Schwarzenberga, poinformowano publicznie, że do 1965 r. urna z jego prochami przechowywana była w centralnym magazynie więzienia Pankrac w Pradze. W 1965 r. urnę tę wraz z innymi urnami ofiar terroru komunistycznego zabitych w tym więzieniu, pochowano potajemnie w grobie na jego terenie. Miejsce jego pochówku, dzięki staraniom Stowarzyszenia Czeskich Więźniów Politycznych, stało się miejscem pamięci narodowej.

W roku 2009 Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej prof. Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Jánosa Esterházyego, jako Polaka, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Osobiście jestem do końca przekonany, że powinien być on również objęty rozpoczętym już w Polsce procesem informacyjnym męczenników z okresu komunizmu.

Odsłonięcie pomnika – 15 czerwca 2011 r.

W środę 15 czerwca 2011 r. o godz. 13.30 przed kościołem bł. Władysława z Gielniowa na Natolinie odbyło się odsłonięcie pomnika Jánosa Esterházyego, węgierskiego polityka i patrioty. Był związany z Polską poprzez matkę Elżbietę, córkę profesora i rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, hr. Stanisława Tarnowskiego, autora pierwszej ?Historii literatury polskiej?.
Pomnik Jánosa Esterházyego jest darem narodu węgierskiego dla Polski. Odsłonięcia dokonali przedstawiciele Parlamentów Węgier i Polski:
Przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Republiki Węgierskiej László Kövér oraz Marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej Bogdan Borusewicz.
Aktu poświęcenia dokonali w imieniu Ks. Kardynała Kazimierza Nycza: proboszcz parafii bł. Władysława z Gielniowa ks. prałat Jacek Kozub i ks. prałat Józef R. Maj.
Ks. Jacek Kozub odczytał list kard. Kazimierza Nycza, w którym kardynał napisał m.in., że Esterházy był „świetlaną postacią narodu węgierskiego, politykiem, który do końca pozostał wierny swoim ideałom i w pełni zasługuje na pamięć Węgrów i Polaków”.
Ks. prałat Maj, proboszcz parafii św. Katarzyny na Służewiu, podkreślił, że Esterházy był jedynym politykiem formatu międzynarodowego, który potępił sowiecką zbrodnię katyńską wobec Polaków jako niezgodną z prawem międzynarodowym i nazwał ją jednoznacznie ludobójstwem, co było głównym powodem jego aresztowania. Przypomniał też, że jest włączony do procesu beatyfikacyjnego męczenników komunizmu.

„W dzisiejszej Polsce Jánosa Esterházyego nie trzeba ani bronić ani tłumaczyć. Tu każde jego słowo spotyka się ze zrozumieniem, jego czyny wzbudzają szacunek. Tu jest jego dom. Nie tylko za sprawą pochodzenia, lecz również chrześcijańskiego systemu wartości, gestów wsparcia i potrzeby pomocy bliźniemu. A od dziś jego pamięć będzie przywoływał też ten pomnik” – mówił po polsku László Kövér.
Węgierski polityk podkreślił, że Esterházy kochał Polskę i Polaków. „Kochał swoją polskość, która w tak naturalny sposób splotła się w jedno z jego węgierskością – podobnie, jak jego walka o Węgrów z poszanowaniem praw innego narodu. Jeśli można mówić o europejskiej wspólnocie duchowej to János Esterházy jest naszym europejskim sumieniem. Póki poważnie traktujemy własne szczere zamiary i dążenia nie zaszkodzi jak najczęściej spoglądać w zwierciadło, które on ustawił przed nami” .

       

Foto: Bogdan Leśniewski

Powrót