|
Materiał
formacyjny dla
maj 2008 |
Kończąc
nasze rozważanie miesiąc temu przytoczyłem słowa
Pana Jezusa, który mówi do swoich uczniów: „
Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi,
jeśli będziecie się wzajemnie miłowali.” J
13. 35. Dzisiaj
trzeba nam dodać słowa „…wzajemnie
miłowali tak, jak Ja was umiłowałem …”.
J 13. 34.
Znakiem rozpoznawczy dla ludzi, że spotkali na swojej drodze życia uczniów Jezusowych jest to, czy widzą pomiędzy uczniami Jezusowymi miłość chrześcijańską. Trzeba nam głębiej zastanowić się o jakiej miłości mówi Jezus. Jako wyjaśnienie tej miłości, Pan Jezus podaje za wzór własną miłość, którą okazał ludziom. A w jaki sposób Jezus okazał tę miłość ?. Nie przez to, że ma do nas jakieś uczucia, nie przez to, że zachwycił się naszym wyglądem czy naszymi dobrami. Ujmując to skrótowo można powiedzieć, że On okazał swoją miłość przez to, że ofiarował samego siebie na śmierć krzyżową, aby każdy człowiek miał przebaczone grzechy i otwarte niebo. Czy ten czyn miłości Jezusa jest przez wszystkich ludzi zrozumiany jako czyn miłości do człowieka ? Na pewno nie. Jeśli człowiek nie ma w sobie zrozumienia, że życie wiecznie w niebie jest najwyższym dobrem, które może go spotkać, nie będzie w czynie ofiary Jezusa widział czynu miłości. Jeśli dla człowieka najwyższym dobrem będą pieniądze, przyjemność cielesna, kariera czy władza, to dla takiego człowieka czyn ofiary krzyżowej nie będzie znakiem miłości. Dla niego znakiem miłości będzie to, że ktoś da mu pieniądze, przyjemność, władzę czy karierę. Zrozumienie tego jest bardzo ważne w miłości chrześcijańskiej, bo w niej chodzie o czyny, które przynoszą prawdziwe dobro człowiekowi a nie dobro, które mu się subiektywnie wydaje dobrem. Lubię mówić, że prawdziwa miłość „chodzi na dwóch nogach” a człowiek musi się jej uczyć przez całe swoje życie. Jakież to są „nogi”, na których „chodzi” miłość?. To bezinteresowność uczynków i właściwe rozeznanie dobra i zła. Bez tych umiejętności nie może człowiek praktykować miłości, o której mówi Pan Jezus.
Bezinteresowność uczynków
Każdy człowiek wykonuje jakieś dobro dla drugiego człowieka. Pan Jezus powiedział „Jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jak za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią” Łk 6,33. Nie chodzi więc o sam dobry czyn ale o motywację, dla której ten dobry czyn się wykonuje. Jeśli w motywacji dobrych czynów nie nauczy się człowiek bezinteresowności, niemożliwe będzie praktykowanie miłości, o której naucza Jezus. Dlatego tak ważne jest, aby od dziecka uczyć wykonywania dobrych uczynków, czyli takich czynów dobrych, które wykonuje się dla nich samych. Jeśli człowiek nie „zasmakuje” w dzieciństwie czynienia dobra dla samego dobra, trudno mu będzie nauczyć się tego w wieku dorosłym. Przeżywanie ‘przyjemności” w czynieniu dobra jest koniecznością w praktykowaniu chrześcijańskiej miłości.
Właściwe rozeznanie dobra i zła
Nie każdy uczynek, który według wykonującego go, jako dobry jest rzeczywiście dobry. Możemy mówić o dobru subiektywnym i dobru obiektywnym. Jeżeli ktoś subiektywnie myśli, że odrobi za dziecko lekcje i to będzie dobre, bo nie otrzyma negatywnej oceny w szkole, to nie znaczy obiektywnie, że rzeczywiście wykonał dobry czyn. Obiektywnie wykonał zły uczynek, bo pokazał dziecku, że można nie ponosić odpowiedzialności za swoje lenistwo, że można być nieuczciwym. Na tym chociażby jednym przykładzie jasno widać, że nie każdy wykonany czyn dla bliźniego przynosi bliźniemu dobro. Dlatego nie może prawdziwie kochać ten, kto sam jest zagubiony w dziedzinie poznania dobra i zła. Wielką pomocą dla człowieka, aby nauczył się rozeznawać co jest dobre a co złe jest objawienie Boże. Tylko przyjęcie autorytetu Boga w dziedzinie moralnej może być właściwym sposobem nauczenia się poznania dobra i zła a tym samym, nauczenia się miłości, o której nauczał Pan Jezus, którą jedynie tak naprawdę można nazwać miłością. Myślę, że zagubienie wielu współczesnych ludzi w dziedzinie moralnej jest dziś główną przeszkodą w praktykowaniu miłości. Wielu ludzi czyni „coś” dla innych ludzi, ale to „coś” nie jest bardzo często prawdziwym dobrem dla drugiego człowieka a tym samym nie można takiego postępowania nazywać miłością.
Jeśli członkowie Akcji Katolickiej mają czynić miłość, która będzie znakiem dla innych, że są uczniami Jezusa, trzeba nieustannie praktykować w postępowaniu bezinteresowność i zgłębiać naukę Bożą, aby prawdziwie rozeznać dobro i zło. Ucząc się miłości nie trzeba ćwiczyć uczuć, ale ćwiczyć wolę i rozum.
|
Ks. Andrzej Parys - Asystent Kościelny Akcji Katolickiej Archidiecezji Warszawskiej |